piątek, 13 stycznia 2017

Kierowcą być !


Uczucie, które towarzyszy przy uszkodzeniu cennej dla nas rzeczy jest nie do opisania, szczególnie kiedy dbamy o to z całego serducha, a jedna chwila nieuwagi osób trzecich szpeci nasze oczko w głowie, co gorsza często pakuje w niechciane koszty. Na własnej skórze przekonałam się co to znaczy i jak wygląda biurokracja związana ze zdarzeniami drogowymi.


Jestem zdania, że odszkodowanie jest najprzyjemniejszą częścią przykrych zdarzeń, choć wiem, że lepiej by one nie miały miejsca.
Jestem prawie na mecie starcia z ubezpieczalnią oraz sprawcą uszkodzenia mojego auta, który okazał się tchórzem i opuścił miejsce zdarzenia. Prawie ponieważ sprawa niestety otrze się o sąd. Cała sytuacja miała miejsce na parkingu bez kamer, a mnie nie było w pojeździe, szkodę zobaczyłam po powrocie, ale na szczęście znalazła się dobra dusza w postaci świadka zdarzenia, która spisała rejestrację pojazdu, który postanowił zaparkować w moim aucie oraz pozostawiła mi do siebie kontakt. W tej sytuacji nie obyło się bez policji i choć mieli wszystko wyłożone na tacy, biurokracja miała swoje procedury.

Mimo wszystko szybko uzyskałam polisę sprawcy i zaczęła się zabawa z ubezpieczalnią. Po zgłoszeniu szkody czekałam na przyjazd rzeczoznawcy, później minęło kilka dni zanim otrzymałam wycenę, która była lekko mówiąc nieadekwatna do szkody. Miałam dwa wyjścia zgodzić się na zaproponowaną kwotę lub swoimi sposobami uzyskać wyższą wycenę. Skorzystałam, ze sprawdzonej kancelarii, z której korzystali znajomi. Nie byłam pewna czy sprawa mojego odszkodowania jest w kompetencjach prawników, ale po rozmowie, uzyskałam bezpłatną ocenę sytuacji i podjęłam się współpracy. Długo nie musiałam czekać na nową wycenę mojej szkody, a pieniążki na koncie pojawiły się w ciągu miesiąca. Niestety nie jest to jeszcze koniec całego zdarzenia, ale mam nadzieję, że to już tylko szybka formalność.

Po całym wydarzeniu wiem, że sama nie przeszłabym teraz obojętnie obok jakbym była świadkiem uszkodzenia auta. Bez osoby, która zostawiła mi namiar do siebie i zapamiętała istotne dane mój portfel znacznie odczułby wydatek na naprawę, a sprawca bezkarnie jeździłby dalej. Jestem ciekawa jaki Ty masz stosunek do takich zdarzeń ?



Miłego dnia !

Aleksandra Anna

6 komentarzy:

  1. Ja jestem kierowcą dopiero 3 miesiące, nie miałam jeszcze takich nieprzyjemnych zdarzeń ale wiem, że ludzie są w stanie zrobić wszystko za kierownicą. Mojemu koledze koleś specjalnie wjechał w bok auta, bo go wyprzedził...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja chce w tym roku jeździć jeszcze !
    Zapisuję się na prawko ale póki co brak motywacji do działania :(

    http://aureleklive.blogspot.com/2017/01/nowy-sklep-nowa-moda-nowe-bestsellery-w.html

    OdpowiedzUsuń
  3. niestety ale mialas szczęście w nieszczęściu...dobrze ze sie skończyło tak ...;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie zrozumiem takich uciekinierów. Kiedyś mi zdarzyło się przytrzeć sąsiada na parkingu, więc zostawiłam mu kontakt do siebie za wycieraczką. Sumienie nie dałoby mi spokoju, żeby tak po prostu odjechać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj tez bym tego tak nie zostawiła. Jak tak można? jeszcze gorszy wstyd jak ktoś widzi i zdąży spisać numer, niż gdy osoba sama się zgłosi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak tak można. Rozumiem...wypadki się zdarzają...ale tak uciec z miejsca zdarzenia..ehh.

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że ze mną jesteś ! Poznajmy się i zostaw ślad po sobie,tak będzie łatwiej :)
Wszelkie Twoje pytania czy wątpliwości zostaną rozwiązane najlepiej jak się da.